szlak czerwony

Topless w Ryni

Niedziela 13 czerwca 2010.
Po kilku dniach zwrotnikowego upału dziś jest chłodniej o 10’C. Brr zimno.
Słońce lekko zachmurzone, lekki wiaterek. Pogoda idealna na rower.
Jedyna słuszna decyzja. Po 11-ej wkładam moje niewytrenowane cielsko z nadwagą
na ramę mojego wiernego kumpla Gary Fishera. Kierunek Rynia.
Przez Choszczówkę w Lasy Legionowskie.
Dziś 13-ego i na piaszczystym zjeździe pierwszy lot w tym sezonie przez kierownicę 😦
Obtarty łokieć boli, otrzepawszy się z piachu ruszam dalej.

Mijam Kąty Węgierskie. Jadę szybką żwirówką.
Przez Lasy Nieporęckie szlakiem koloru żółtego do Nieporętu, gdzie przechodzę przez kładkę
nad Kanałem Żerańskim.
Szlakiem Czerwonym przez Małołękę do stacji kolejowej w Dąbkowiźnie. Wąską betonową
drogą jadę przez las do Fortu Beniaminów. Na zdjęciu powyżej.
Fort jest własnością prywatną i ze zwiedzania nici 😦
Mijam Beniaminów i przegapiam drogę na lewo. Wjeżdżam do miejscowości Łąki.
Prostuję trasę przez dukty leśne.

Jadę po betonowej wąskiej drodze w kierunku Ryni.
Na zacienionej leśnej polance serwuję sobie dłuższy odpoczynek. Po przerwie mijając Siwek
na wysokości Starych Załubic skręcam w lewo na wał nad Rządzą. Poniżej wału dzikie plaże
i jaakie widoki. Mijam Wyspę Euzebia.
Zapatrzyłem w kilka pań o zgrabnej sylwetce w wieku stosownym topless na plaży.
I od razu jedzie się lepiej. Tempo też dobre. Piękno przyrody rozkoszuje umysł i
daje siłę na dalszą jazdę ( oczywiście na rowerze 😉 )

Jadąc obserwuję wszystkie możliwe statki wodne pływające po Jeziorze Zegrzyńskim.
Przy ośrodku wczasowym znanej firmy z branży ubezpieczeń zjeżdżam z wału na jeziorem i
jadę przez Rynię w kierunku Białobrzeg.

Przez port w Pilawie i Nowolipie docieram do Małołęki, gdzie już dziś byłem.
Znów przekraczam kładkę nad Kanałem Żerańskim.
Ale trasa powrotna jest inna. Ruszam szlakiem rowerowym koloru czerwonego biegnącym
nad Kanałem Żerańskim. Jadę 7 km nad kanałem do Kobiałki.
Przez Szamocin i Białołękę Dworską do domu 🙂

Trasa 65 km

błotniste lasy drewnickie

Piątek 4 czerwca 2010. Dzień po tradycyjnie deszczowym Bożym Ciele.
Popołudniu wsiadam na rower. Przez Dąbrówkę Wiślaną do Choszczówki. Pierwszy raz przechodzę
przez tunel w wyremontowanej stacji kolejowej Choszczówka.
Przez Lasy Legionowskie szlakiem koloru żółtego po drodze mijając nowo wybudowane piękne domy
docieram do Kątów Węgierskich. Jadę szosą przez Rembelszczyznę przez kanał Żerański w
kierunku Rezerwatu Puszcza Słupecka. Skręcam w lewo z szosy na szlak koloru zielonego w
rezerwat. Teren jest podmokły, a po ostatnich deszczach jest bardzo błotnisko. Dodatkową atrakcją
są chmary komarów 😉 Jest kilka odcinków gdzie nie da się jechać, więc ciągnę rower w błocie,
stąpając jak rusałka. Wreszcie wyjeżdżam na leśną duktę.

Dalej jadąc w błocie i zaroślach docieram do Zamostków Wolczyńskich. Jadę teraz szlakiem czerwonym
przez dęby Gajowego. Szlak jest zryty przez ciągniki pracujące przy zrywce drewna. Klucząc mijam
kolejne kałuże. Komary atakują niemiłosiernie 😦
Kilka odcinków szlaku są zalane wodę, więc wlokę rower po krzakach. W końcu gubię szlak i jadąc na
orientację docieram do Strugi. I dalej w las. Wyjeżdżam gdzieś w Olesinie i przez Mańki-Wojdy do
kanału Żerańskiego.
Przez Białołękę Dworską i Płudy cały umazany w błocie docieram do domu 🙂

Trasa 51 km

szlak warowni jurajskich – dzień pierwszy

Wtorek 8 września. DSC02911 [640x480] Jadę pociągiem do Częstochowy. Po 10-ej spotykam się ze starym kumplem Damianem 🙂
Ruszamy przez miasto szlakiem Jury Wieluńskiej koloru czerwonego.
13 km przez pola i łąki do Mstowa. Tam jemy śniadanio-obiad i wjeżdżamy na szlak niebieski : Szlak Warowni Jurajskich. Jest to cel naszej wyprawy.
DSC02913 [640x480]
Za Mstowem ostre podjazdy w kamienistych ścieżkach. Damian nadaje straszne tempo 27 km na podjazdach !
Płuca mi wypadają i kolana pękają. Do Rudawy, gdzie się kończy szlak Warowni Jurajskich jeszcze daleko 161 km. A Jura już mocno daje w kość. Za Turowem zaczyna się „rzeźnia”. Lotne wydmy szybko pozbawiają nas sił.
Przez Siedlec i pierwszą warownię : Strażnicę Suliszowicką do zamku Ostrężnik.
DSC02920 [640x480]Zwiedzamy jaskinie OstręznickąDSC02923 [640x480]

Obok zamku jest knajpeczka z najlepszymi smażonymi pstrągami w całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Pstrągi jedliśmy w 2006 przy okazji jazdy Szlakiem Orlich Gniazd z Wawelu na Jasną Górę.
Tym razem posilamy się frytkami i dwoma browarami.
Dodam, że właściciel knajpeczki to baaardzo sympatyczny jegomość 🙂

Znowu wjeżdżamy w piachy.
DSC02930 [640x480]
Jest prawdziwy MTB „wpierdol”
Mijamy kolejną strażnicę. Robi się późno. Odpuszczamy podjazd pod Wielką Górę. Jesteśmy potwornie zmęczeni. Obdzieram ramię na zjeździe 😦
Za Łutowcem opuszczamy szlak niebieski i jedziemy szosą przez Kotowice do Podlesic, gdzie nas czeka nocleg w Gościńcu Jurajskim. Po zmroku jesteśmy w Podlesicach.DSC02915 [640x480]

Częstochowa – Podlesice 74 km
Średnia 16,20 km/h
Efektywny czas jazdy 4,50 h
Maksymalna prędkość 63,90 km/h
Czas przejazdu 9 h
3 browary na łeb 🙂

lasy osieckie

logomazbig
Środa 2 września.
Jadę pociągiem z Warszawy śródmieścia do Pilawy. Asfaltem przez miasteczko w kierunku Jaźwin, gdzie wjeżdżam na Rowerowy Szlak Borów Nadwiślańskich koloru czerwonego. Jadę nim do pomnika leśników.
Uwaga na mapie rowerowy szlak czerwony wcześniej skręca w lewo, a w rzeczywistości doprowadza do pomnika leśnika !20090902130
Gdzie spotyka się z turystycznym szlakiem zielonym.
Skręcam w prawo na szlak Czartów Mazowieckich koloru zielonego i jadę w okolice Zabieżek.
Tam wjeżdżam na szlak Borów Nadwiślańskich oznaczony kolorem niebieskim. Zmagam się z wydmami, jest sucho w lesie i piach daje się w znaki 😦
Przy rezerwacie Czarci Dół zatrzymuję się na mały odpoczynek. Na zdjęciu obok.
Rezerwat chroni torfowiska w tej części lasów Osieckich.
20090902132
Jadę dalej szlakiem niebieskim. Na krzyżówce ze szlakiem zielonym spostrzegam po raz pierwszy tablicę z dystansami szlaków. Chociaż jeździłem tu wielokrotnie to żadnych tablic nie spotkałem, pomimo że są zaznaczone na mapach !
Stan oznaczeń na zdjęciu obok świadczy o dbałości PTTK Warszawa o szlaki turystyczne 😦
Jadę dalej przez łąki w okolicach Reguckiego Bagna szlakiem niebieskim.
Przekraczam krajowa „50” z falami tirów. W lesie pod Celestynowem gubię się.
20090902133
Wjeżdżam w jakieś uliczki Celestynowa. Atakuje mnie mieszany Wilczur. Bronię się zasłaniając się rowerem i stanowczym głosem kierowanym do psa 😦
W końcu docieram do centrum Celestynowa … wiem gdzie jestem 🙂
Jakiś dziś dzień nie na mocne tury … odpuszczam dalszą trasę przez lasy Celestynowskie.
Jadę na PKP Celestynów i pociągiem do Warszawy i do domu.

Trasa 35 km

wigierski park narodowy – biebrzański park narodowy

WPN Czwartek 30 lipca. Zapowiada się upalny dzień. O 7-ej rano jadę przez senne Suwałki. Kierunek trasa na Sejny. Przez Krzywe, Leszczewek do Starego Folwarku.
Tam wjeżdżam na zielony szlak nad jeziorem Wigry w kierunku Cimochowizny.20090730089
Mijam pola namiotowe nad jeziorem Wigry.

W Cimochowiźnie długi mocny podjazd.
Zaczyna się teren morenowy 🙂
Wspaniała jazda MTB, podjazdy i zjazdy po bardzo wąskiej ścieżce.

Dalej w kierunku długiej kładki nad torfowiskami i rzeką Czarna Hańcza.

Kładka jest zajefajna 🙂

Pięknym lasem jadę do Słupia, gdzie znajduje się ścieżka edukacyjno-turystyczna Wigierskiego Parku Narodowego. Chwila odpoczynku na platformie widokowej.
20090730100

W Płocicznie na stacji turystycznej zabytkowej kolejki wąskotorowej zatrzymuję się na uzupełnienie energii.
Obok w knajpie jem wyśmienitą ” szynkę leśniczego ” z zasmażaną kapustą. Pychota.
Po godzinnym postoju z pełnym żołądkiem ociężały wsiadam na rower. W Płocicznie wjeżdżam na szlak niebieski i kieruję się w kierunku Aten.
20090730107

Jadę szeroką żwirową drogą przez puszczę.
W Atenach na Suwalszczyźnie 🙂 jadę asfaltem do miejscowości Walne, gdzie polną drogą kieruję się do miejscowości Danowskie.
W Danowskich wjeżdżam na odcinek międzynarodowego szlaku rowerowego Euro Velo R-11
którym jadę przez Dalny Las, Serwy, Suchą Rzeczkę do Nadleśnictwa w Płaskiej.
W leśnictwie pytam o drogę w bez szlakowej puszczy Augustowskiej do leśniczówki Wilkownia.
Leśniczy tłumaczy mi drogę w najdrobniejszych szczegółach i życzy powodzenia 🙂
Ruszam w dziką puszczę.
Czeka mnie 20 km przez głuszę.
Zgodnie z radami leśniczego trafiam do głównego znaku w środku puszczy.
20090730109

I dalej cały czas prosto do leśniczówki Wilkownia i obok położonej leśniczówki Kozi Rynek.
Przejechane kilometry dają się już mocno we znaki. Odpoczywam w cieniu puszczy.

Docieram do leśniczówki Wilkownia.
Kończy się puszcza i jadę w upale przez łąki szlakiem czerwonym przez Hruskie do Jastrzebnej.
Przez Ostrowie Biebrzańskie szlakiem zielonym dojeżdżam do mostów drogowego i kolejowego na rzece Biebrza.
20090730111

Znowu długi odpoczynek, ale już niedaleko.
Przez las Biebrzańskiego Parku Narodowego do leśniczówki Trzyrzeczki.

Trasa 104 km

20090729065

Z Błonia przez góry Kampinosu w deszczu do Sochaczewa

20090719046 Niedziela 19 lipca.
Po sobotnich upałach poranek pochmurny. Lekki deszczyk i spadek temperatury o 10 stopni zachęca do tury MTB 🙂 Jadę autobusem i metrem do stacji Warszawa Śródmieście, gdzie spotykam się z kumplem ze szkoły Jackiem i jego bratem Markiem. Wsiadamy w pociąg do Łowicza i wysiadamy na stacji Błonie. Potwornie leje.
Decyzja jest krótka : nie ma wycofu JEDZIEMY. Ścieżką rowerową przez centrum Błonia, zakupy w markecie i dalej. Przecinamy trasę na Poznań i kierunek na Leszno.
W deszczu jedziemy asfaltową szosą, prawdziwe piekło ! Jesteśmy całkowicie przemoczeni od stóp do głów.
Ale w Lesznie deszcz ustaje. Wjeżdżamy na szlak niebieski łącznikowy KPN i jedziemy nim na północ. Za Szymanówkiem wjeżdżamy w straszne bagno. Sami i rowery skąpane w wodzie i błocie.
I w końcu jesteśmy w rezerwacie Karpaty na naszej docelowej trasie tj. szlaku czerwonym, głównym KPN.20090719041
Do Tułowic szlakiem będzie ze 25 km.
Szlak czerwony wita na piękną jazdą MTB z licznymi podjazdami i zjazdami w rezerwacie Karpaty.
Zresztą o tym już pisałem w wątku Zachodni pogórkowaty Kampinos.
Docieramy do wiaty przy rezerwacie Zamczysko i chwila relaksu 🙂
Dziś są urodzimy Jacka, więc składamy sobie serdeczne życzenia. Siedzimy i gadamy. Nie pada. Wsiadamy na machiny i jedziemy do pozostałości grodziska obronnego z XIII wieku.
20090719044
Po krótkim zwiedzaniu grodziska dalej w trasę. Dość mocno pada. Mokre od kilkunastu kilometrów buty dają się we znaki.
Jedziemy w kierunku miejscowości Górki. Po drodze mijamy wieżę obserwacyjną pożarową.
W rejonie Występnej Góry zmagamy z piaszczystymi wydmami. Ale deszcze zrobił swoje, są bardzo łatwe do przejechania.
W mocno padającym deszczu docieramy do sosny powstańców. Leje niemiłosiernie i krwiożercze komary atakują. Chwila odpoczynku czytając historię sosny z 1863 roku.
20090719045
Jedziemy odpoczywając szosą przez Górki. Skręcamy w lewo na Zamościńską drogę i jedziemy przez błotne olszyny do Łąk po Borem.
Kończą się łąki i zaczyna się puszcza. Wita nas piaszczystą wydmą. Wciągamy po niej rowery i przez jałowce jedziemy do złączenia się szlaku czerwonego ze szlakiem niebieskim – północnym szlakiem leśnym.
Kromnowską drogą pod górę jedziemy do Posady Cisowej, gdzie szlaki się rozchodzą. Skręcamy w puszczę na lewo i szlakiem czerwonym do Dembowskich Gór. Tam odpoczywamy w wiacie. Kanapki i popas, a wokoło leje deszcz. Ruszamy ostro podjazdem na jeden z najpiękniejszych odcinków szlaku czerwonego KPN Kozie Góry. Bardzo mocny podjazd i za to jaki ekstra zjazd :


Przejeżdżamy obok dębu Kobendzy, docieramy do Krzywej góry mijając po drodze leśniczówkę. W rejonie Czerwińskich Gór jedziemy już łatwiejszym terenem, jednak trudy kilometrów trasy i padającego deszczu dają się mocno we znaki. Wjeżdżamy w piachy wydm Góry Kapturowej. Nie pada 🙂 w końcu jedziemy bez kurtek w koszulkach. I znowu długi podjazd pod Góry Śladowskie. Wspaniały zjazd i jesteśmy w Tułowicach.
44 km trasy. Kierunek Sochaczew.
20090719043
Gdy jedziemy przez Brochów dopada nas ulewa. W deszczu kilometr za kilometrem zdążamy do Sochaczewa. Jest bardzo ślisko na drodze. W mieście na przejeździe kolejowym Jacek leci na asfalt.
Obdarta ręka. W strugach deszczu kompletnie przemoczeni docieramy do stacji PKP Sochaczew.

Trasa 63 km
1

Zachodni pogórkowaty Kampinos

Niedziela 12 lipca, lekkie zachmurzenie, temperatura 22’C.
Jadę pociągiem do Sochaczewa. Po 12-ej wysiadam z pociągu i wsiadam na rower. Kierunek Żelazowa Wola. Dalej na Mokas. Mylę słabo oznakowane drogi i ląduję w Wólce Pasikońskiej. Dalej przez Łazy i Grabnik. Na lewo na Pindal. Kurwa mać zero znaków 😦 przez Olszowiec do Wólki Smolanej. WOW wiem gdzie jestem 🙂
20090712023
Do Famułek Brochowskich i wjeżdżam w szlak niebieski w puszczę. Mocnym podjazdem na Borową Górę.
Jestem na zagubionym szlaku zielonym czyli południowym szlaku leśnym KPN. Piękna jazda MTB przez Izabelin Leśny. Z podjazdem na Górę św. Teresy nie daję rady. Podchodząc prowadzę rower po ścieżce.
Zjeżdżam do Białej Górki. Trochę podjazdu i długi zjazd. Wyjeżdżam z puszczy na prerię :
20090712027
Chwila odpoczynku i zaraz mijam Dąb Powstańców Styczniowych. Szkoda tylko, że na takim pięknym dębie byli wieszani.
20090712030
Dalej szlak ładnie wije po lesie. Mijam się pierwszy raz dzisiaj z grupą pań na rowerach. Kilka uśmiechów i dalej szlakiem zielonym w kierunku Granicy. Obok skansenu Puszczańskiego na parkingu zajeżdżam na obiadek. Smażona kiełbasa dodaje sił 🙂 Mijam Muzeum Kampinowskiego Parku Narodowego.
20090712031Obok są tablice z opisem wszystkich parków narodowych w Polsce.
20090712034

Ruszam szlakiem niebieskim na początku Górożyńską droga do rezerwatu Narty. Podjazd pod Tartaczną górę. Jestem w rezerwacie Zamczysko, gdzie szlak niebieski łączy się ze szlakiem czerwonym czyli głównym szlakiem Kampinowskiego Parku. Piękna jazda po wzgórzach rezerwatu Karpaty : ) Czerwony szlak biegnie tam równolegle z rowerowym szlakiem zielonym – Kampinowskim Szlakiem Rowerowym. Jadę odcinkami trudnymi szlaku czerwonego. Zielony rowerowy je omija. Odcinki trudne są oznaczone czarnym szlakiem rowerowym – OS. Odcinki OS kwalifikuję jako trudne MTB. Przez Posadę Łubiec. Przed Dużą górą odbijam na prawo na szlak żółty i biegnący równolegle rowerowy zielony. Trasa ta nazywa się Traktem Napoleońskim. Mijam „cyrkowy” Julinek i jadę przez las do Leszna. Kończy się kampinowska puszczę. Jadę dość ruchliwą szosą do Błonia. Przejazd przez trasę na Poznań i przez miasto ścieżką rowerową do stacji PKP Błonie.

Pociąg do Warszawy spóźnił o 1 godzinę 😦

Trasa 68 km 🙂

20090712039

Z Sochaczewa do Modlina przez Puszczę Kampinoską


Czwartek 2 lipca. Temperatura 29’C, lekkie zachmurzenie. Wsiadam w autobus w kierunku metra. Kilka chwil w metrze i jestem w Centrum. Wchodzę na stację PKP Warszawa – Śródmieście.  Bez wachania wsiadam w opóźniony pociąg do Łowicza.

Po drodze miło gawędzę z konduktorem o Kolejach Mazowieckich i szczytach głupoty tychże kolei ( ale to nadaje się do osobnego wątku ).

Wysiadam w Sochaczewie. Przebijam się przez miasto w kierunku Śladowa.

Przez Konary i Brochów jadę do Tułowic. Za tą miejscowością zaczyna się Kampinoski Park Narodowy.

Po 22 km jazdy asfaltem w końcu wjeżdżam w knieję na Główny Szlak Kampinoskiego Parku Narodowego oznaczony kolorem czerwonym.20090702

Po pierwszym kilometrze pierwszy podjazd na górę Śladowską.

Filmik ze zjazdu z góry Śladowskiej :

Następny podjazd na górę Kapturową i kolejny zjazd.20090702003 Po zjeździe gubię szlak i jadę na orientację przez las.
Znajduję gdzie jestem na mapie w rejonie stacji naukowej KPN. Zapytałem leśników : jak na czerwony ? . Jestem znów na Krzywej górze,
zabłądziłem w lesie i ominąłem Czerwińskie góry i górę Krukową.
Ale jestem znowu na czerwonym szlaku i przed siebie w kierunku wschodnim.

Chwila spojrzenia na dużą mapę :

20090702004

Ruszam w rejon rezerwatu Kozie góry.
Na każdym postoju komary i muchy dręczą mnie niemiłosiernie.

Mijam krzyż mojego imiennika poległego w 1939 roku :
20090702005

Docieram do dębu Kobendzy inicjatora powstania KPN. To miejsce w puszczy pod dębem było jego ulubionym:
20090702007

Podjazdy i zjazdy na Kozich górach, coś pięknego 🙂
Jestem na Dembowskich górach. I tu dłuuugi odpoczynek.
20090702013

Po obiadku tempo maleje.
Dojechawszy do Posady Cisowej opuszczam szlak czerwony i wjeżdżam na szlak żółty.
Jadę przez okolice Poleskiej góry przez teren trawiasto – błotny do Dennego lasu
20090702014

Tam wjeżdżam na szlak okrężny KPN oznaczony kolorem zielonym.
Jadę krańcami puszczy do Nowych Grochali. Tam znów asfaltem do mostu w Kazuniu na krajowej 7-ce.
Mijam Zakroczym i docieram do Twierdzy Modlin. Jeżdżę szlakami po rejonie twierdzy.
20090702016

Twierdza jest bardzo zaniedbana, kilka budynków twierdzy jest remontowana, cześć na sprzedaż.
Przejechawszy rejon twierdzy jadę do stacji PKP Modlin i w pociąg do domu.

Trasa kozacka 72 km 🙂

Główny szlak Puszczy Kampinoskiej

logokpn
Ostatnia sobota maja 2007. Z Mariuszem „Białym” parkujemy auto na parkingu przy szpitalu w Dziekanowie Leśnym. Po kanapce przed trasą i ruszamy czerwonym szlakiem. Za Szczukówkiem jedziemy widowiskową groblą przez uroczysko. Mijamy Mogilny Mostek i jedziemy przez techniczny piaszczysty odcinek w rejonie Białej Góry. Zwiedzamy cmentarz Palmiry, podjazd pod Ćwikową Górę, łatwy odcinek do cmentarza Partyzantów w okolicach Wierszy. Następnie długi uciążliwy odcinek po wystających korzeniach prowadzi do parkingu w Roztoce. Piaszczysty podjazd na Dużą Górę i długi techniczny odcinek z licznymi podjazdami i zjazdami przez rezerwaty Karpaty i Zamczysko do Sosny Powstańców. Dłuższy odpoczynek i kolejne kanapki. Jedziemy przez miejscowość Górki. Teraz szlak prowadzi przez łąki piaszczystą drogą. Mam pierwszy kryzys, który trwa kilka kilometrów. Znów wjeżdżamy w las i tutaj czeka nas ” odcinek prawdy ” przez Demboskie i Kozie Góry, jest dobre tempo pomimo zmęczenia. Trudny teren się nie kończy, Czerwińskie Góry witają nas deszczem. Komary, deszcz i piach powoli nas wykańczają, ale jedziemy twardo dalej. Za Górą Kapturową mam kolejny kryzys, siedzimy i wiemy że ciężkiego terenu mamy już niedużo :). Jeszcze tylko piach Gór Śladowskich i wjeżdżamy asfaltem do Tułowic, łąkami oraz przez pokrzywy przy okazji w deszczu docieramy do Brochowa. Przejechaliśmy cały szlak czerwony puszczy Kampinoskiej ! Znajomi twierdzili, że nie damy rady … Daliśmy 🙂
Tylko jeszcze trzeba wrócić do Dziekanowa. Wracamy w słońcu drogami asfaltowymi przez Żelazową Wolę, gdzie jemy obiad w chopinowskim klimacie i dalej przez Komorów, Leszno do Zaborowa. Wjeżdżamy na szlak niebieski do rezerwatu Zaborów Leśny, skręcamy na szlak zielony. Przez Karczmisko, Pociechę, Posadę Sieraków docieramy do parkingu w Dziekanowie Leśnym.
Przejechaliśmy 120 km w 9 godzin. Po trasie rower trafił na serwis 🙂 a niedzielę trzeba było przeznaczyć na regenerację sił i duuży odpoczynek.