maroko

staszkowy yearmix 2009

Podsumowałem 2009 rok w filmiku i wybrałem to co długo będę pamiętał z minionego 2009 roku :

2009 Rok chronologicznie :

styczeń : kac na Moku
luty : huragan na Granatach
kwiecień : waruny na Moku
maj – lipiec : rower i mtb w Kampinosie
lipiec : stówa w turze rowerowej na Suwalszczyźnie
sierpień : gdzieś w Maroko
wrzesień : TKO na Macie
październik : grypa w Popradzkim
listopad : 5 Stawów czasami w betonie
grudzień : peak district w okolicach Manchester

Najlepszego w Nowym 2010 Roku ! ! ! 🙂

Reklamy

Marrakesz

Niedziela 9 sierpnia.DSC02658
Poranek rześki na tą szerokość geograficzną + 27’C 🙂
Ruszamy na zwiedzanie Marrekeszu .
Na początku zwiedzamy baseny nawodniające ogrody Marrakeszu, można tam zrobić fotkę z wielbłądami za 5 euro ! Robimy oczywiście zdjęcia za free, arab biega i macha rękami próbując zasłaniać obiektywy. Zabawa na 102 🙂
Następnie idziemy w stronę meczetu Kutubijja. Jest to największy meczet w Marrakeszu, wieża ma wysokość 69 m i długość boczną 12,8 m. Wewnątrz wieży zamiast schodów jest pochylnia, dawniej wołający do modlitwy wjeżdżał na wieże na koniu lub osiołku kilka razy dziennie. Na piechotę po schodach to by zawału dostał 🙂
Przechodząc przez ulicę przekonujemy się że nie obowiązują tu przepisy ruchu drogowego oraz sygnalizacja świetlna. Każde przejście przez pasy to rosyjska ruletka, ryzyko utraty życia i zdrowia.
Ruch jest duży jest tu 2,5 miliona mieszańców.
Dochodzi południe i słońce daje znać o swej tutaj sile + 50’C 🙂
Kierujemy się do pałacu Bahia. Pałac jest otoczony pięknym ogrodem. Banany, cytryny i inne tropikalne owoce w zasięgu ręki.
Król miał 4 żony, z którymi nie miał dzieci. Dynastia wisiała na włosku. Ale pierwsza królowa była bardzo mądrą kobietą … urodziła syna. Król z wdzięczności podarował cały pałac do jej dyspozycji. Na dziedzińcu na zdjęciu powyżej odbywały się wieczory muzyczno-erotyczne. Obok dziedzińca jest duży piękny jaśminowy ogród pełen zakamarków. Królowa jak widać znała się na rzeczy … 🙂

Idziemy do starego miasta – Medyny. W medynie po wąskich uliczkach jeżdżą rowerzyści i ludzie na motorowerach. Znowu fajna zabawa, przejedzie po nodze czy nie 🙂
DSC02708
Marrakesz jest znany z wyrobów kowalskich. Dawniej wykuwano tu broń i tradycji pozostała. Idziemy przez kuźnie gdzie są wykonywane przeróżne rzeczy widoczne na filmie. Przechodzimy też przez targ skór i wyrobów skórzanych.
Trafiamy w upale na plac Dżamaa al-Fina, którego pochodzenie nazwy nie jest znane, uważa się, że oznacza ona „plac bez meczetu” lub „zgromadzenie umarłych”, które nawiązywać ma do targów niewolników i egzekucji, jakie odbywały się tutaj aż do XIX wieku.
Pełno tu straganów ze świeżymi sokami, kuglarzy i zaklinaczy węży. Zaklinacze biegają za nami z jadowitymi wężami, próbują zakładać nam na szyję ! Każą sobie płacić za zdjęcia i filmowanie. Znowu cyrk.
DSC02718
Zaklinanie węży dopuszczone tylko w dzień, w nocy jest zabronione ze względów bezpieczeństwa !
Nocą węże są bardzo agresywne.
Jedziemy do hotelu by na plac Dżamaa al-Fina powrócić wieczorem w zupełnie innej scenerii 🙂
Późnym popołudniem idziemy na kawę, zwiedzamy dworzec kolejowy.DSC02731
Cały w marmurach i czysto jak w pałacu , dworzec Centralny w Warszawie powinien stąd czerpać przykład 😉
Kąpiel w hotelowym basenie, kolacja i kilka drinków w pokoju. Jedziemy na plac Dżamaa al-Fina 🙂
Wow tysiące ludzi na placu. Kuglarze, bębny i wielki kuchenny piknik. Miejscowi uganiają się za „białymi” kobietami. Z ust naszych dam lecą : k..wy itp. we wszystkich znanych nam językach. Sam mam ochotę któremuś „dzikiemu” przywalić. „Biała kobieta” jeszcze blondynka do zjedzenia 🙂
Jakiś koleś przedstawiający się jako rodowity z Marrakeszu tłumaczy, że jest mu wstyd za zaistniałą sytuację.
Mówi, że to ludzie z pustyni bawią się tu …
Wśród kuglarzy widzę artystów z potwornie zmęczonymi makakami, którymi zainteresowała się miejscowa policja. Małpy w bezsilności gryzą łańcuchy na których są uwiązane 😦
Szybko zwijamy się z placu urzeczeni nowymi wrażeniami …

Cascades d’Ouzoud

Sobota 8 sierpnia. DSC02600
Rano wyjeżdżamy na południe Maroka. Kierunek Marakesz. Czeka nas cały dzień jazdy.
Mamy zamiar zwiedzić jedne z najwspanialszych wodospadów w Afryce, położone 167 km na północny wschód od Marakeszu Cascades d’Ouzoud.
Jedziemy przez góry Atlasu Środkowego, mijamy malownicze miasteczko na południe od Fezu. Założone przez Austriaków architekturą przypomina znane mi miejscowości w Alpach. Położone jest na zboczu góry w lesistym terenie na wysokości 1600 m npm. Czyste górskie powietrze, można zapomnieć że jest się w Afryce 🙂
DSC02569
W czasie jazdy przez góry dowiaduję się że większość kóz w Maroku została wybita z powodu nadmiernego niszczenia gleby, prowadzącego do erozji gruntów. Tak więc w górach Atlasu spotyka się tak jak w Tatrach tylko owce.
Około 16-ej docieramy do wodospadów Cascades d’Ouzoud.
Temperatura + 50’C , powietrze jest suche więc nawet się nie pocę w taaakiej temperaturze.

Filmik z wodospadów Cascades d’Ouzoud :

Około 20-ej docieramy do bajecznego Marakeszu.

Piękny hotel wita nas 🙂 DSC02743

DSC02749 DSC02745

Jesteśmy w najbardziej wysuniętym mieście w Maroku na południe. Dalej to tylko góry Atlasu Wysokiego z najwyższym szczytem Jbel Toubkal i dalej Sahara i pustynia … pustynia i … dzicy … 🙂

królewski fez

Piątek 7 sierpnia. Ruszamy na zwiedzanie królewskiego miasta. DSC02455
Zaczynamy od pałacu królewskiego. Wszystkie drzwi do pałacu są wykonane z brązu, który jest czyszczony kwaśnymi pomarańczami. Następnie kierujemy się do obok położonej dzielnicy żydowskiej. Dawniej Żydzi w krajach muzułmańskich zajmowali się grzebaniem zmarłych. Każdy muzułmanin po śmierci trafiał w ręce Żydów, którzy go przygotowywali do ostatniej drogi.
Wjeżdżamy na wzniesienie obok miasta i oglądamy panoramę.
Później jedziemy do centrum, wysiadamy i wchodzimy w nieznany mi świat czyli stare muzułmańskie miasto zwane Medyną. Takiego brudu i smrodu w życiu nie widziałem !
Wąskie uliczki, obok kramy z mydłem i powidłem. Stoiska z mięsem otoczone chmarą much.
Mięso jest świeże i jeśli nie zostanie sprzedane do południa jest sprzedawane za „1 grosz” miejscowym biedakom. Po południu do sprzedaży trafia mięso z uboju porannego.
Z kolegą lekarzem zastawialiśmy się, dlaczego tu nie wybuchła zaraza i o wszystko dopytaliśmy dokładnie 🙂
Maroko ma czystą wodę, bez porównania do Egiptu ! I tu tkwi odpowiedź dlaczego nie było zarazy.
DSC02446
Zwiedzamy jeden z najstarszych uniwersytetów na świecie Al-Karawijjin. Uczelnia kształciła duchownych islamu oraz astrologów, matematyków i lekarzy.
Odwiedzamy warsztat ceramiczny w którym są wykonywane mozaiki, witraże, naczynia i znana nam glazura.
Technologia produkcji i warunki pracy są tam jak za króla „Ćwieka”.
Wytworzenie produktu wymaga cierpliwości i zdolności artystycznych.
W Medynie żyją ludzie, którzy nigdzie nie są zapisani ani też zarejestrowani. Ich świat to medyna.
Można zauważyć dużą różnicę statusu społecznego ludzi mieszkających na starym mieście.
Bogaci noszą tradycyjne szaty z delikatnego kaszmiru lub jedwabiu. Biedniejsi mają szaty z czego się da.
Dzielnica Medyna jest labiryntem wąskich, krętych uliczek z czasami „dziwnymi” ludźmi.
Nie polecam zwiedzania tej części Fezu samotnie !


W Medynie znajduje się również garbarnia skór i fabryka kaletnicza znana z reportażu na Discovery.
Potworny odór tam panujący jest wynikiem naturalnego procesu oczyszczania skór poprzez moczenie w mieszaninie ptasiego łajna i wody. W wyniku tego procesu wytworzony amoniak skutecznie czyści skórę od pozostałości tłuszczu. Przed wejściem do zakładu garbarni kosz ze świeżą miętą.
Liść świeżej mięty włożony do komory nosowej skutecznie niweluje odór garbarni 🙂
Zastanawiam się czy ludzie pracujący w garbarni bez ochronnego ubrania w temperaturze + 45’C nie mają powikłań zdrowotnych ?
Szczegóły pracy na filmiku :

Podstawowym środkiem transportu materiałów i towarów w Medynie są osiołki.
Mamy 21 wiek, ale w tej dzielnicy zatrzymał się czas w 18-tym wieku !