Wycieczki rowerowe

Duch Puszczy Augustowskiej

Środa 16 czerwca 2010. Pobudka przed 5-ą.
Docieram do dworca Warszawa Centralna. Wsiadam o 7.25 do pociągu ” Hańcza ” do Suwałk.
Po zmianach w PKP i TLK jest to jedyny w ciągu doby bezpośredni pociąg do Suwałk.

PKP wyraźnie dzieli Polskę na A i B. Kilka lat temu pamiętam było tam 5 bezpośrednich połączeń
kolejowych. Widać rozwój ( zwij ) sieci kolejowej w Polsce. Gdzie tam do Szwajcarii, w Maroku
mają więcej kilometrów autostrad niż u nas. Jesteśmy daleko za Murzynami 😉
Około 12-ej wysiadam na stacji w Augustowie. Łyk powera i w drogę.
Drogą i ścieżkami nad jeziorem Białym docieram do Studzienicznej.

Dalej jadę szlakiem zielonym pięknym lasem wzdłuż jeziora Studzienicznego i kanału
Augustowskiego.

Lekkie zachmurzone niebo i lekki wiatr, temperatura w okolicach 20’C.
Idealne warunki na turę rowerową.
Przejeżdżam przez wieś Czarny Bród na północną stronę kanału Augustowskiego.

Przez Płaską, gdzie zakupuję co nieco jedzonka. We wsiach sklepy są czynne zazwyczaj do 15-ej,
więc trzeba zrobić zakupy zawczasu. Dalej jadę szlakiem zielonym do śluzy Paniewo. Tam jest
obok śluzy bardzo dobre miejsce na obiadek z dobrymi widokami :

Jadę szosą przez bór sosnowy, po drodze mijając pomniki poległych żołnierzy AK w walkach z
niemieckimi żandarmami w 1944 roku. W Jazach skręcam na prawo w leśną drogę prowadzącą do
opuszczonej leśniczówki Maleszówka. Wjeżdżam w dziką i rozległą puszczę Augustowską.
Na rozstaju dróg Jezus stał :

Za leśniczówką odnajduję słabo oznaczony szlak niebieski. Jadę przez odludne puszczańskie
tereny napotykając po drodze tylko stada krwiożerczych komarów. Mało jest takich dzikich i odludnych
zakątków w naszym kraju. Co kilka kilometrów na skrzyżowaniach leśnych dróg są bardzo pomocne w
orientacji w terenie, oczywiście z mapą leśne drogowskazy.

Przez rezerwat Starożyn do zamieszkałej leśniczówki Hanus i kierując się na prawo od leśniczówki
przez rezerwat Kuriańskie Bagno docieram do kolejnego miejsca walki partyzantów z wojskiem
najeźdźców.

Robię zwrot w kierunku południowym jadę przez bagna rezerwatu. Chmary bezlitosnych krwiopijców
atakują ciągle. Trzeba jechać bez zatrzymywania się. Przystanek to masakra komarów.
W puszczy można zobaczyć kapliczki na drzewach :

Wreszcie kraniec puszczy i leśniczówka Wilkownia. Jadę teraz przez Łąki Hruskie i Jastrzebną do
mostu na Biebrzy.
I już tylko kilka kilometrów i jestem w leśniczówce Trzyrzeczki na zasłużonym odpoczynku 🙂

Trasa 74 km

Reklamy

Topless w Ryni

Niedziela 13 czerwca 2010.
Po kilku dniach zwrotnikowego upału dziś jest chłodniej o 10’C. Brr zimno.
Słońce lekko zachmurzone, lekki wiaterek. Pogoda idealna na rower.
Jedyna słuszna decyzja. Po 11-ej wkładam moje niewytrenowane cielsko z nadwagą
na ramę mojego wiernego kumpla Gary Fishera. Kierunek Rynia.
Przez Choszczówkę w Lasy Legionowskie.
Dziś 13-ego i na piaszczystym zjeździe pierwszy lot w tym sezonie przez kierownicę 😦
Obtarty łokieć boli, otrzepawszy się z piachu ruszam dalej.

Mijam Kąty Węgierskie. Jadę szybką żwirówką.
Przez Lasy Nieporęckie szlakiem koloru żółtego do Nieporętu, gdzie przechodzę przez kładkę
nad Kanałem Żerańskim.
Szlakiem Czerwonym przez Małołękę do stacji kolejowej w Dąbkowiźnie. Wąską betonową
drogą jadę przez las do Fortu Beniaminów. Na zdjęciu powyżej.
Fort jest własnością prywatną i ze zwiedzania nici 😦
Mijam Beniaminów i przegapiam drogę na lewo. Wjeżdżam do miejscowości Łąki.
Prostuję trasę przez dukty leśne.

Jadę po betonowej wąskiej drodze w kierunku Ryni.
Na zacienionej leśnej polance serwuję sobie dłuższy odpoczynek. Po przerwie mijając Siwek
na wysokości Starych Załubic skręcam w lewo na wał nad Rządzą. Poniżej wału dzikie plaże
i jaakie widoki. Mijam Wyspę Euzebia.
Zapatrzyłem w kilka pań o zgrabnej sylwetce w wieku stosownym topless na plaży.
I od razu jedzie się lepiej. Tempo też dobre. Piękno przyrody rozkoszuje umysł i
daje siłę na dalszą jazdę ( oczywiście na rowerze 😉 )

Jadąc obserwuję wszystkie możliwe statki wodne pływające po Jeziorze Zegrzyńskim.
Przy ośrodku wczasowym znanej firmy z branży ubezpieczeń zjeżdżam z wału na jeziorem i
jadę przez Rynię w kierunku Białobrzeg.

Przez port w Pilawie i Nowolipie docieram do Małołęki, gdzie już dziś byłem.
Znów przekraczam kładkę nad Kanałem Żerańskim.
Ale trasa powrotna jest inna. Ruszam szlakiem rowerowym koloru czerwonego biegnącym
nad Kanałem Żerańskim. Jadę 7 km nad kanałem do Kobiałki.
Przez Szamocin i Białołękę Dworską do domu 🙂

Trasa 65 km

błotniste lasy drewnickie

Piątek 4 czerwca 2010. Dzień po tradycyjnie deszczowym Bożym Ciele.
Popołudniu wsiadam na rower. Przez Dąbrówkę Wiślaną do Choszczówki. Pierwszy raz przechodzę
przez tunel w wyremontowanej stacji kolejowej Choszczówka.
Przez Lasy Legionowskie szlakiem koloru żółtego po drodze mijając nowo wybudowane piękne domy
docieram do Kątów Węgierskich. Jadę szosą przez Rembelszczyznę przez kanał Żerański w
kierunku Rezerwatu Puszcza Słupecka. Skręcam w lewo z szosy na szlak koloru zielonego w
rezerwat. Teren jest podmokły, a po ostatnich deszczach jest bardzo błotnisko. Dodatkową atrakcją
są chmary komarów 😉 Jest kilka odcinków gdzie nie da się jechać, więc ciągnę rower w błocie,
stąpając jak rusałka. Wreszcie wyjeżdżam na leśną duktę.

Dalej jadąc w błocie i zaroślach docieram do Zamostków Wolczyńskich. Jadę teraz szlakiem czerwonym
przez dęby Gajowego. Szlak jest zryty przez ciągniki pracujące przy zrywce drewna. Klucząc mijam
kolejne kałuże. Komary atakują niemiłosiernie 😦
Kilka odcinków szlaku są zalane wodę, więc wlokę rower po krzakach. W końcu gubię szlak i jadąc na
orientację docieram do Strugi. I dalej w las. Wyjeżdżam gdzieś w Olesinie i przez Mańki-Wojdy do
kanału Żerańskiego.
Przez Białołękę Dworską i Płudy cały umazany w błocie docieram do domu 🙂

Trasa 51 km

pijąc małpkę jadąc rowerem

Dzień pogrzebu na Wawelu pary prezydenckiej.
Dziś jest piękna pogoda, więc postanawiam przejechać się na rowerze.
Ostatnio zaniedbałem swoją kondycję, więc czas zacząć coś ze sobą robić.
W planach przejażdżka na wale nad Wisłą. Wsiadam na rower, po drodze wstępuję do sklepu po
produkt firmowy Polmosu w Lublinie.
Robię sobie przystanek i sięgam do plecaka po małpkę.

Patrząc na piękną wiosenną przyrodę, czuje niesmak. Właśnie trwa pogrzeb pary prezydenckiej.
Wielu z nas nie potrafiło uszanować żałoby narodowej i mówiło obelgi
pod adresem Ś.p Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego.
O zmarłym powinno mówić się dobrze albo wcale. Doprawdy ?
Wielu pismaków rzucało błotem, wieszało psy na Prezydencie. A teraz piszą jakim był patriotą i dobrym człowiekiem. Czy nie macie ani krzty godności i honoru ?
Otwieram małpkę i mam już toast : ” Na pohybel dwulicowym pismakom ”
Ś.p. Lech Kaczyński zawsze był patriotą działając w KOR , NSZZ „Solidarność” czy
też będąc ministrem sprawiedliwości !
Małpka opróżniona, wsiadam na rower w dalszą trasę.

Alkohol krąży w żyłach i jadąc dalej myślę o spekulacjach odnośnie przyczyn katastrofy.
Dlaczego ich tak wiele ? Czy to nie był wypadek ?
Dlaczego tak wielu ludzi doszukuje się prawdy pt. Zamach ?
Przecież teraz wszyscy widzimy, że Rosja zawsze traktowała nas jako swego przyjaciela.
Może nie potrafimy dobrze zinterpretować tej przyjaźni, ale takowa istnieje.
Gest współczucia ze strony Putina do Tuska i żałoba narodowa w Rosji, jak najbardziej o tym świadczą.
Zatrzymuję się na krótki odpoczynek i pociągam małego łyczka z małpeczki.
Zapalając papierosa, myślę dlaczego nie powołaliśmy wraz z Rosją międzynarodowej komisji do
zbadania okoliczności i przyczyn wypadku ? Czy o tym nie pomyśleliśmy ?
Dla dobra Polski i Rosji powinniśmy powołać niezależnych międzynarodowych obserwatorów, by później
wykluczyć zarzuty manipulacji dochodzenia okoliczności katastrofy.
Czy już nie mamy tak silnych polityków, którzy nie potrafią tego Rosji powiedzieć ?

Wracam do domu, kończę małpkę i przypominam sobie poranną prasę przy kawie.
Czytałem artykuł na Onecie o zasobach gazu łupkowego w Polsce.
Chciałem coś zacytować, ale artykuł znikł 😦
Po drodze wstępuję do sklepu po małpkę … którą właśnie kończę … ZA POLSKĘ …

Trasa 24 km

szlak warowni jurajskich – dzień trzeci

Czwartek 10 września
Jedziemy przez Ojcowski Park Narodowy. Chwila postoju przy zamku. Wchodzę pod zamek zrobić fotkę.
Śniadanie pod zamkiem. Pogoda piękna więc naginamy dalej.

Rozkoszując się widokami docieramy do Bramy Krakowskiej, gdzie szlak skręca w prawo.

Czeka nas teraz ciągnięcie i czasami niesienie rowerów na Górę Chełmową, gdzie też znajduje się jaskinia Łokietka. Totalny wpierdol z plecakiem i rowerem na plecach, wszak już trzeci dzień tułaczki na rowerach po Jurze.
Bez zwiedzania jaskini jedziemy dalej.

Mijamy Czajowice i jadąc skrajem lasów Ojcowskiego Parku docieramy do ruchliwej szosy Kraków – Olkusz.
Śmigamy ładnym zjazdem przez wieś Zawyjrzał, gdzie Damian osiąga rekord prędkości na całej
trasie 64,8 km/h i wjeżdżamy w przepiękną Dolinę Będkowską.

Jestem bardzo mile zaskoczony. Dolina Będkowska jest piękniejsza od Ojcowskiego Parku 🙂
Dzika przyroda i wspaniałe krajobrazy.
Na początku jedziemy przez wąwóz.

Później przedzieramy się na rowerach przez rzeczkę Będkówkę.
Buty mokre, ale jest bardzo fajnie 🙂
Robimy foty, wiemy że do Rudawy już blisko …
Gadamy o szlaku Warowni i jaki następny temat trzeba zrobić 🙂

Jadąc przez dolinkę podziwiamy okoliczne skałki, które tego dnia stały się warsztatem malarskim pejzażu dla studentek ASP.
Żegnamy się z Dolinką Będkowską.
Odcinek szlaku Warowni Jurajskich z Łączek Brzezińskich do Radwanowic przez Górę Wietrznik jest bardzo zarośnięty i mało uczęszczany. Nie da się jechać rowerem !
Omijamy więc ten odcinek i przez Brzezinkę dojeżdżamy do Rudawy.

Szlak Warowni Jurajskich z Mstowa do Rudawy ZROBIONY ! ! ! : )

Wracamy do centrum Rudawy. Obiad i browarki 🙂
Ustalamy kolejny temat : Suwalszczyzna !

Ojców – Rudawa 24 km
Średnia – 16,8 km/h
Efektywny czas jazdy – 1,51 h
Maksymalna prędkość – 64,8 km/h
Czas przejazdu – 4 h
0 browarów

Żegnamy się na PKP Rudawa. Damian jedzie jeszcze przez Tenczyński Park Krajobrazowy do Krzeszowic.
W Rudawie wsiadam w pociąg do Krakowa, gdzie przesiadam się na kolejny do Warszawy i jestem w Domu 🙂

szlak warowni jurajskich – dzień drugi

Środa 9 września.DSC02942
Budzimy się po 8-ej w Gościńcu Jurajskim w Podlesicach.
Znowu na rower … oj wczorajszy odcinek daje się we znaki.
Po śniadaniu smarowanie łańcuchów i dokręcanie SPD.
Jedziemy, przyjemny zjazd przez Podlesice. Jakieś damy robią nam zdjęcie. Wraca standard Jury, ładujemy się w piach.
Do zamku Morsko prowadzimy rowery pod piaszczystą górę.
Dalej jedziemy przez Pomrożyce do Zawiercia. Kryterium uliczne 🙂 można odpocząć.
Za Zawierciem jedziemy przez bardzo przyjemnym szlakiem przez lasy do Ogrodzieńca. Cholerny podjazd na Podzamcze, tam na małym ryneczku chwila odpoczynku.
DSC02951
Bez zwiedzania mijamy zamek Ogrodzieniec. Jadąc oglądamy ” technicznych łojantów” na skałach Wielbłąda.
Jesteśmy na polach za zamkiem i znowu zaczyna się piach.
DSC02953

i jeszcze spojrzenie na skałki :
DSC02958

Wjeżdżamy w piaszczysty las. Damian jedzie zjazdy ze skokami :

DSC02962
Wspaniałymi leśnymi zjazdami mijamy Ryczów. Dalej mocne podjazdy i zjazdy do zamku Smoleń. Bez zwiedzania zjeżdżamy z zamku. W dolinie Wodnej przy Zegarowych Skałach dłuższy odpoczynek.
Wspominamy dawne czasy, jak pojechaliśmy pierwszy raz na rowerach w Jurę z kocami w plecakach.
Zrobiliśmy wtedy 80 km w 1 dzień z Sosnowca. Wpierdol totalny. Spaliśmy w kocach w Jaskini Zegarowej.
Ogniska, pieczonej na nim kiełbasy i smaku piwa po tej trasie nigdy nie zapomnę 🙂
IMGP0725
Tia stare czasy 🙂
Jedziemy dalej przez piękny las w Grodziskach. Przez pola do Dłużca. Później przez pola i las ze wspaniałym MTB docieramy do Wolbromia. Jest obiad, kebab w knajpie. Duże, chłodne Karmi 🙂 Siedzimy na rynku. Przejechane kilometry dają znać.
DSC02965
Jedziemy dalej szosą 794 przez Chełm do Trzyciąża. Mam poważne kryzysy na trasie. W Trzyciążu jestem 10 minut po Damianie, ratuje mnie PowerRide i Snicerkasami. Bardzo ciężko mi się jedzie. Jestem bardzo wyczerpany. Docieram w promieniach zachodzącego słońca do Skały. Znowu 10 minut spóźnienia 😦
Kupujemy żarcie i po zmroku zjeżdżamy szosą do Ojcowa. Znajdujemy kwaterę z TV i oglądamy nieszczęsny mecz piłki nożnej ze Słowenią.

Podlesice – Ojców 78 km
Średnia – 16,57 km/h
Efektywny czas jazdy – 4,58 h
Max. prędkość – 61 km/h
Czas przejazdu – 9,15 h
0 ! browarów nie licząc Karmi

szlak warowni jurajskich – dzień pierwszy

Wtorek 8 września. DSC02911 [640x480] Jadę pociągiem do Częstochowy. Po 10-ej spotykam się ze starym kumplem Damianem 🙂
Ruszamy przez miasto szlakiem Jury Wieluńskiej koloru czerwonego.
13 km przez pola i łąki do Mstowa. Tam jemy śniadanio-obiad i wjeżdżamy na szlak niebieski : Szlak Warowni Jurajskich. Jest to cel naszej wyprawy.
DSC02913 [640x480]
Za Mstowem ostre podjazdy w kamienistych ścieżkach. Damian nadaje straszne tempo 27 km na podjazdach !
Płuca mi wypadają i kolana pękają. Do Rudawy, gdzie się kończy szlak Warowni Jurajskich jeszcze daleko 161 km. A Jura już mocno daje w kość. Za Turowem zaczyna się „rzeźnia”. Lotne wydmy szybko pozbawiają nas sił.
Przez Siedlec i pierwszą warownię : Strażnicę Suliszowicką do zamku Ostrężnik.
DSC02920 [640x480]Zwiedzamy jaskinie OstręznickąDSC02923 [640x480]

Obok zamku jest knajpeczka z najlepszymi smażonymi pstrągami w całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Pstrągi jedliśmy w 2006 przy okazji jazdy Szlakiem Orlich Gniazd z Wawelu na Jasną Górę.
Tym razem posilamy się frytkami i dwoma browarami.
Dodam, że właściciel knajpeczki to baaardzo sympatyczny jegomość 🙂

Znowu wjeżdżamy w piachy.
DSC02930 [640x480]
Jest prawdziwy MTB „wpierdol”
Mijamy kolejną strażnicę. Robi się późno. Odpuszczamy podjazd pod Wielką Górę. Jesteśmy potwornie zmęczeni. Obdzieram ramię na zjeździe 😦
Za Łutowcem opuszczamy szlak niebieski i jedziemy szosą przez Kotowice do Podlesic, gdzie nas czeka nocleg w Gościńcu Jurajskim. Po zmroku jesteśmy w Podlesicach.DSC02915 [640x480]

Częstochowa – Podlesice 74 km
Średnia 16,20 km/h
Efektywny czas jazdy 4,50 h
Maksymalna prędkość 63,90 km/h
Czas przejazdu 9 h
3 browary na łeb 🙂

lasy osieckie

logomazbig
Środa 2 września.
Jadę pociągiem z Warszawy śródmieścia do Pilawy. Asfaltem przez miasteczko w kierunku Jaźwin, gdzie wjeżdżam na Rowerowy Szlak Borów Nadwiślańskich koloru czerwonego. Jadę nim do pomnika leśników.
Uwaga na mapie rowerowy szlak czerwony wcześniej skręca w lewo, a w rzeczywistości doprowadza do pomnika leśnika !20090902130
Gdzie spotyka się z turystycznym szlakiem zielonym.
Skręcam w prawo na szlak Czartów Mazowieckich koloru zielonego i jadę w okolice Zabieżek.
Tam wjeżdżam na szlak Borów Nadwiślańskich oznaczony kolorem niebieskim. Zmagam się z wydmami, jest sucho w lesie i piach daje się w znaki 😦
Przy rezerwacie Czarci Dół zatrzymuję się na mały odpoczynek. Na zdjęciu obok.
Rezerwat chroni torfowiska w tej części lasów Osieckich.
20090902132
Jadę dalej szlakiem niebieskim. Na krzyżówce ze szlakiem zielonym spostrzegam po raz pierwszy tablicę z dystansami szlaków. Chociaż jeździłem tu wielokrotnie to żadnych tablic nie spotkałem, pomimo że są zaznaczone na mapach !
Stan oznaczeń na zdjęciu obok świadczy o dbałości PTTK Warszawa o szlaki turystyczne 😦
Jadę dalej przez łąki w okolicach Reguckiego Bagna szlakiem niebieskim.
Przekraczam krajowa „50” z falami tirów. W lesie pod Celestynowem gubię się.
20090902133
Wjeżdżam w jakieś uliczki Celestynowa. Atakuje mnie mieszany Wilczur. Bronię się zasłaniając się rowerem i stanowczym głosem kierowanym do psa 😦
W końcu docieram do centrum Celestynowa … wiem gdzie jestem 🙂
Jakiś dziś dzień nie na mocne tury … odpuszczam dalszą trasę przez lasy Celestynowskie.
Jadę na PKP Celestynów i pociągiem do Warszawy i do domu.

Trasa 35 km

Z Sochaczewa przez Puszczę Kampinoską do Tarchomina

logokpn
Wtorek 25 sierpnia.
Autobusem i metrem docieram do PKP Warszawa Śródmieście. Kierunek Sochaczew.
Z PKP Sochaczew ruszam przez miasto w stronę Śladowa, za Tułowicami po 20 km jazdy szosą skręcam na główny szlak Puszczy Kampinowskiej oznaczony kolorem czerwonym.
Początek opisany przez Góry Śladowskie i Kozie Góry.
Kolejny filmik z Kozich Gór. Kręcąc komórą jest bardzo słaba stabilizacji obrazu jak widać 😦
Ale niedługo to się zmieni, zbieram fundusze na sprzęt HD 🙂

Cały czas jadę szlakiem czerwonym przez Górki, Zamczysko, Karpaty. W Roztoce jem obiad i przez Wiersze, Palmiry do Dziekanowa Leśnego. Kończy się puszcza … Przejechałem całą ! 🙂
Potwornie zmęczony jadę przez Łomianki do promu na Wiśle
I jestem w domu 🙂

Trasa 85 km.
Czas z przystankami 7 godzin.

Trasa ciężka : trudna techniczna, wymagająca bardzo dobrej kondycji i umiejętności jazdy długimi podjazdami i szybkimi zjazdami.
Moja wycena MTB 5/6

Pozdrowienia do następców tej trasy 😉

wigierski park narodowy – biebrzański park narodowy

WPN Czwartek 30 lipca. Zapowiada się upalny dzień. O 7-ej rano jadę przez senne Suwałki. Kierunek trasa na Sejny. Przez Krzywe, Leszczewek do Starego Folwarku.
Tam wjeżdżam na zielony szlak nad jeziorem Wigry w kierunku Cimochowizny.20090730089
Mijam pola namiotowe nad jeziorem Wigry.

W Cimochowiźnie długi mocny podjazd.
Zaczyna się teren morenowy 🙂
Wspaniała jazda MTB, podjazdy i zjazdy po bardzo wąskiej ścieżce.

Dalej w kierunku długiej kładki nad torfowiskami i rzeką Czarna Hańcza.

Kładka jest zajefajna 🙂

Pięknym lasem jadę do Słupia, gdzie znajduje się ścieżka edukacyjno-turystyczna Wigierskiego Parku Narodowego. Chwila odpoczynku na platformie widokowej.
20090730100

W Płocicznie na stacji turystycznej zabytkowej kolejki wąskotorowej zatrzymuję się na uzupełnienie energii.
Obok w knajpie jem wyśmienitą ” szynkę leśniczego ” z zasmażaną kapustą. Pychota.
Po godzinnym postoju z pełnym żołądkiem ociężały wsiadam na rower. W Płocicznie wjeżdżam na szlak niebieski i kieruję się w kierunku Aten.
20090730107

Jadę szeroką żwirową drogą przez puszczę.
W Atenach na Suwalszczyźnie 🙂 jadę asfaltem do miejscowości Walne, gdzie polną drogą kieruję się do miejscowości Danowskie.
W Danowskich wjeżdżam na odcinek międzynarodowego szlaku rowerowego Euro Velo R-11
którym jadę przez Dalny Las, Serwy, Suchą Rzeczkę do Nadleśnictwa w Płaskiej.
W leśnictwie pytam o drogę w bez szlakowej puszczy Augustowskiej do leśniczówki Wilkownia.
Leśniczy tłumaczy mi drogę w najdrobniejszych szczegółach i życzy powodzenia 🙂
Ruszam w dziką puszczę.
Czeka mnie 20 km przez głuszę.
Zgodnie z radami leśniczego trafiam do głównego znaku w środku puszczy.
20090730109

I dalej cały czas prosto do leśniczówki Wilkownia i obok położonej leśniczówki Kozi Rynek.
Przejechane kilometry dają się już mocno we znaki. Odpoczywam w cieniu puszczy.

Docieram do leśniczówki Wilkownia.
Kończy się puszcza i jadę w upale przez łąki szlakiem czerwonym przez Hruskie do Jastrzebnej.
Przez Ostrowie Biebrzańskie szlakiem zielonym dojeżdżam do mostów drogowego i kolejowego na rzece Biebrza.
20090730111

Znowu długi odpoczynek, ale już niedaleko.
Przez las Biebrzańskiego Parku Narodowego do leśniczówki Trzyrzeczki.

Trasa 104 km

20090729065