Miesiąc: Listopad 2010

Etap 7 – Orla przestrzeń

Schronisko Manganu – schronisko Petra Piana

Poniedziałek 23 sierpnia
Rano jest problem 🙂 Niemiec na śniadaniu mówi, że dzisiaj wraca do Niemiec. Jak to ? Opowiada zdarzenia z nocy :
Spałem dobrze, budzę się … a tu problem : namiot rozerwany i polędwicy nie ma. Musiała być dobrej jakości, bo salami zostało w namiocie.
No jak ? Spałeś i nic nie słyszałeś jak pies rozrywa Ci namiot ?

Spałem dobrze … wracam do Niemiec Oj się porobiło 🙂
Mówię mu : idź do gospodarza, jego pies = jego problem, niech naprawia Ci namiot
Oj nie pójdzie …
W końcu klei namiot plastrami. Mówi, że idzie dalej 🙂
Ruszamy z Marcinem przez zarośla, pośród pasących się krów w kierunku przełęczy
Breche de Capitello. Przełęcz leży na wysokości 2225 m. npm. i jest najwyżej położonym punktem
na szlaku GR 20.

Przed przełęczą jest źródełko, w którym należy obowiązkowo uzupełnić wodę. Mozolnie po piargach wchodzimy na przełęcz. Dociera do nas i Niemiec 🙂
Z przełęczy rozpościera się wspaniały widok. Nacieszywszy oczy rozpoczynamy zejście z najwyżej położonego punktu na GR 20.

Lata nad nami śmigło, korsykańskie służby kontrolują poczynania turystów w trudnym
górskim terenie 🙂
Zejście z przełęczy jest w kilku miejscach ubezpieczone stalowymi linami.

Tracąc wysokość wchodzimy na wąską grań, w jednym miejscu schodzimy nieco eksponowanym prawie pionowym łańcuchem na wąziutką przełączkę. Przed przełączka w lewo odchodzi szlak do Corte.

Idziemy dalej ściśle grania mając po prawej wspaniałe turnie z licznie obitymi drogami wspinaczkowymi.

Dalej granią do rozstajów szlaków na przełęczy Bocca a Soglia, gdzie odchodzi wariant szlaku do Corte.
Ostatnie parędziesiąt metrów do przełęczy biegnie przez olchowe krzaki i trzeba uważać by nie zejść za nisko.

Mozolnie przez olchowe krzaki i później przez wielkie bloki skalne. Przed ostrym podejściem na przełęcz Bocca Rinosa jest kolejne źródełko wody, którego nie sposób przegapić. Prawie płaskim terenem mijając graffiti na blokach skalnych idziemy w co raz piękniejszej panoramie na przełęcz Bocca Muzzalla.

Na przełęczy horyzont powala, jest pięknie 🙂

Schodząc z przełęczy wypada mi butelka z wodą. Zdejmuję plecak i robię małego bouldera 🙂 Wszak życie to picie … szczególnie na upalnej Korsyce.
W schronisku Petra Piana dość dobrze zaopatrzony sklepik. Co prawda brakuje dobrych wędlin, ale po tygodniu górskich zmagań nie warto wybrzydzać.

Mój dom na GR 20 :

Reklamy

Etap 6 – Dzikie konie

Castellu di Vergio – Schronisko Manganu

Niedziela 22 sierpnia

Szybko zwijam manatki i mijając zagrodę z chrząkającymi świniami wchodzę na szlak. Początek biegnie przez zacieniony las i idzie się bardzo przyjemnie po prawie równym terenie. Po godzinie las się kończy i rozpoczyna się podejście na przełęcz Bocca San Pedru.
Po drodze mijam malowniczą kapliczkę :

Następnie przechodząc pod szpetną linią energetyczną docieram na przełęcz. Szlak biegnie na otwartej przestrzeni, miejscami można znaleźć miejsce w cieniu drzew przypominającymi drzewa z afrykańskiej sawanny. Na odsłoniętej grani napotykam drzewo, które znajduje się na okładce przewodnika po Korsyce i GR 20 autorstwa Davida Abrama :

Etap jest bardzo łagodny, bez żadnych forsownych podejść. Idę po zboczach U Tritole, następnie łagodnym grzbietem przez otwarty skalny teren szlak prowadzi na przełęcz Bocca a Reta. Na przełęczy spotykam parę z Niemiec, która dzisiaj wystartowała na GR 20. Miło z nimi gawędząc, dowiedziałem się, że planują do przejścia tylko kilka etapów do Vizzavony.
Na przełęczy :

Schodząc z przełęczy rozkoszuję się widokami na jezioro Lac de Nino. Mijam karawanę na osiołkach i już siedzę mocząc nogi w jeziorze. Obok szlaku jest źródełko wody, w którym uzupełniam zapas w butelkach. Idąc dalej przez równinę porośniętą trawami zwaną pozzines mijam pasące się dzikie konie. Myślę sobie : Taki mały Tybet 🙂

Idę szlakiem wijącym się nad wypływającą z jeziora rzeką Tavignano i dalej przez las do osady pasterskiej Bergeries de Vaccaghia. Obok szałasów pasterskich rozstawione są namioty i jest możliwość noclegu tam. Gospodarz oferuje jednak zestaw spanie + jedzenie za 18 euro. Notabene jedzenie tam składa się głownie z dań na bazie serów 😉
Z osady pasterskiej mocno w dół na kolejną korsykańską sawannę . Znowu spotykam karawanę, tym razem na koniach. Nużącym podejściem docieram do schroniska Manganu :

Siedzę na werandzie schroniska sącząc lokalne piwo z kasztanów. W schronisku jest mały wybór artykułów spożywczych, przede wszystkim brak pieczywa 😦 Ale jeszcze coś mam w plecaku.
A tu niespodzianka wchodzi Niemiec z Wiesbaden, który został poprzedniego dnia w schronisku Ciottulu di Mori. Mówi że dubel etapów był ciężki z ojoj 🙂
Po rozłożeniu namiotów, jemy obiad w kuchni dla biwakowiczów i jasna cholera … wpada na biwak Marcin 🙂
Przeszedł 3 etapy dzisiaj, po wczorajszym zdobyciu szczytu Monte Cinto !
Rozbija namiot i siedzimy pijąc piwo z Niemcem, Francuzem w rozerwanych portkach i jego kumplem do zachodu słońca.