Etap 4 – W skalnym amfiteatrze

Schronisko Ascu Stagnu – schronisko Tighjettu

Piątek 20 sierpnia
Poranek zapowiadał upalny dzień. Przed 6-ą jeszcze większość z grupy z którą przemierzam GR 20 jeszcze spała. Marcin idzie na Monte Cinto. Przy gorącej porannej herbacie życzymy sobie powodzenia. Jak zwykle żartujemy z Pomalowanym Francuzem, co za przesympatyczny gość 🙂 Kanadyjczyk o nienagnanych manierach rusza pierwszy, tego dnia zrobi dubla i już go nie spotkam. Żegnam się z parą Kanadyjczyków, którzy rezygnują z dalszej wędrówki GR 20 i w drogę.
Początek monotonny w lesie. Kiedy kończy się las na otwartej przestrzeni upał doskwiera jak cholera. Maszeruję powoli często popijając wodę w malutkich łyczkach.
Przy spalonym schronisku Rifuge d’ Altore długi odpoczynek. Są tam osłonięte kamieniami miejsca biwakowe i co najważniejsze źródełko wody 🙂 Podchodzę przez skalne progi na przełęcz Bocca di Tumasginesca, gdzie rozpościera się fascynująca panorama gór i morza z jednej strony oraz skalnego cyrku Cirque de la Solitude. Z przełęczy wejście do cyrku biegnie długą serią łańcuchów w tym kilku pionowych, w jednym miejscu bezpośrednio znajdujemy się 5 metrów na głowami idących poniżej.
Ekipa niemiecka z Kolonii ma tutaj ogromne problemy. Poniżej łańcuchów też należy zachować ostrożność na wyślizganych skałach o dużym nastromieniu. Po szczęśliwym zejściu idę w dół kotła w strasznej kruszyźnie i pomalutku do góry. Wchodzę na duże płyty, na początku mała drabina ( mniejsza od drabiny na Orlej Perci ) i długą serią łańcuchów pokonuję największą płytę. Następnie jest kilka odcinków nieubezpieczonych biegnących po eksponowanych płytach i docieram do turni dobrze widocznej z przełęczy Bocca di Tumasginesca, skąd pozostaje tylko podejście na przełęcz Bocca Minuta.
Widoki w Cirque de la Solitude są niesamowite 🙂 Kiedy wchodzę na przełęcz Bocca Minuta schodzą chmury i podziwiam majestat skalnych turni w cyrku w chmurach, robi wrażenie.
Schodzę do wąwozu Ravin de Stranciaccone, gdzie końcówka zejścia do schroniska Tighjettu biegnie po dużych płytach.

W samym schronisku są dostępne artykuły spożywcze, ale ich wybór jest ograniczony i wędliny już nie wyglądają tak zachęcająco. Cześć grupy poszła do następnego schroniska Bergeries de Vallone oddalonego o niecałą godzinę. Ale tutaj jest pomalowany człowiek, Niemiec z Wiesbaden, Francuz śpiący po gołym niebem i jeszcze mniej więcej połowa grupy. Jeden z Francuzów chodzi w podartych na tyłku spodenkach po dzisiejszym etapie. W ramach ograniczenia wagi plecaka, wziął tylko jedną parę spodni na siebie i dalszą drogę będzie pokonywał w podartych 🙂
Trudy dzisiejszego etapu po 20-ej zaprowadziły mnie szybko w objęcia Morfeusza 🙂

Reklamy

2 comments

  1. Swietny opis!!! Za kilka dni wybieram sie na polnocna czesc, szkoda ze nie podajesz czasu przejscia poszczegolnych odcinkow. Czy rozbicie namiotu przy schronisku jest platne? Pozdrawiam serdecznie
    Ewa

    1. Północna część jest zachwycająca. Znakomita większość turystów na GR20 śpi w namiotach, za rozbicie których trzeba oczywiście zapłacić.

      Pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s