W cieniu orła

Z Warszawy wyruszyłem 14 stycznia 2010 o 6.15 pociągiem TLK za bajeczną ceną promocyjną 35 pln do Krakowa. W pociągu trochę zimno ale da się żyć 😉
W Krakowie byłem przed 9-ą, autobusem za 10 pln do Zakopanego w formie biletu wirtualnego.
Za 45 złotych już dawno nie dojechałem do Zakopca 🙂

Intro : Żabi Koń

Przed 16-ą zameldowałem się w nowym schronisku przy Morskim Oku.
W schronisku pustki. W pokoju testowany nowy piec. Jest ciepło 🙂

15 stycznia ruszam z zabawkami przez zamarznięte Morskie Oko w stronę Czarnego Stawu pod Rysami.
Nad Czarnym Stawie tylko dwójka turystów idąca na Rysy, znajdująca się pod Bulą pod Rysami.
Ciąg dalszy ich przygód zamieściłem poprzednio w odrębnym temacie.

Żabia Lala :

Podchodzę pod Prawe Lody pod Białczańskim Upłazem.
Nadziewam się na poduchę śnieżną. Przekopuję ją dziabą. Zjedzie jak nic jak na nią wlazę.
Lądowanie z lawiną na Czarnym Stawie, nie jest dziś w planach. Zawracam na staw i idę w kierunku Owczego Źrebu. Totalna masakra w kosówkach. Co krok to zapadam się po pas, górski masochizm normalnie. Znowu jestem na stawie.

Rysy w słońcu :

Cały czas obserwuję poczynania Marcina Księżaka wspinającego się solo na drodze Orzeł z Epiru M7 w Kotle Kazalnicy. Jest to aktualnie najlepszy solowy wspinacz zimowy w Polsce.

Idę w kierunku Buli pod Bańdziochem. Znów przedzieranie się przez kosówki, ale krótkie.
Na Buli gorąca herbata i w Bańdzioch.
Z lewej strony znajduje lodospad, trochę zabawy i dzień się kończy.
Potężnie dotleniony wracam do schroniska na ciepły obiadek.

Kocioł Kazalnicy i Orzeł z Epiru :

16 stycznia w sobotę ruszam Ceprostadą w kierunku Progu Mnichowego.
Zaczyna mocno wiać. Od rozstaju szlaków na Szpiglasowy Wierch i Wrota Chałubińskiego torowanie w nawianym śniegu.
Po Mnichem herbatka i rozkoszowanie się pięknem gór 🙂
Znowu dzień dochodzi kresu i szczęśliwy z przebywania w górach w mroźnym świeżym powietrzu wracam do schroniska.

Rysy i Wysoka :

17 stycznia niedziela. Wieje niemiłosiernie. Zwlekłem się z łóżka w nastroju poniżej zera.
Wiejący mocno wiatr w Tatrach ma bardzo negatywny wpływ na psychikę 😉
Nie mając pomysłu na fajne spędzenie dnia, maszeruję nad Czarny Staw. Łażąc po stawie w szalonym wietrze oglądam sobie drogi na ścianach. Nałożone gogle i kominiarka sprawiają, że nie odczuwam porywistego wiatru.

Nad Czarnym Stawem :

W schronisku pusto, po browarze przeglądam najnowszy i najbardziej obszerny przewodnik Władysława Cywińskiego pt. ” Grań Baszt „
Kolejny tom szczegółowego przewodnika po Tatrach do kolekcji 🙂

W poniedziałek 18 stycznia pakowanie, zejście do Palenicy Białczańskiej.
Nerwy i straszne zimno w oczekiwaniu na busa ( będzie jako oddzielny temat ) 😦
Udaje mi się dotrzeć z Łysej Polany stopem do Zakopanego.
W Gazdowej Kuźni na dole Krupówek serwują wspaniałą golonkę.
Rzecz jasna skusiłem się na nią 🙂
Wracam wyjeżdżającym o 16.09 IC Tatry do Warszawy.

Epilog : Jutro trzeba wracać do rzeczywistości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s