Miesiąc: Październik 2009

na paracetamolu na rysy

Wtorek 6 października.
Po pracy jadę na dworzec Zachodni i o 23.00 wsiadam w autobus ” Polskie Tatry ” 🙂 do Zakopanego. Po 7-ej następnego dnia jestem w zakopcu. Przy autobusie naganiacze kwater, ale nie ma chętnych.
Góral-burak do górala-buca :
Cepry nie chco spać w sentrum zakopanego
Śmierdziało od nich owieczką … A fe 😦
Jadę autobusem Strama do Starego Smokowca. Wsiadam w elektryczke do Strebskiego Plesa. I dalej z buta do horskiego hotelu Popradzkie Pleso. Cena za noc 15 euro.
Czwartek 8 października.
Zażywszy dużą dawkę paracetamolu ruszam w dolinę Mięguszewiecką.
Widok na grań Baszt :

Ciężko mi się idzie, raz gorąco, raz zimno. Było choremu nie jechać w Tatry … ale góry wołają
Jestem w moich kochanych górach …
Kobyła uśmiecha się z politowaniem do mnie :

Kolejni turyści na lekko mijają mnie. Oj to zły znak. Czuję, że mam miękkie nogi. Pod Wagą kryzys, nie mam sił !
Pogoda piękna, choć mocno wieje.
Patrzę na mój dzisiejszy cel i wiem, że nie dam rady 😦

Na przełęczy Waga nie na prawo, tylko na lewo … szlakiem na Rysy.
Po raz któryś na Rysach, pierwszy raz wchodzę od strony słowackiej.

Na polskim wierzchołku „stado szkodników” 🙂

Król Tatr :

Ten po prawej miałem dziś zrobić :

Mięguszowieckie prezentują się kozacko z Rysów :

Pozostaje tylko rozkoszowanie się widokami :

Schodząc zaglądam do Chaty pod Rysami na cieplutki kapuśniak 🙂
Napis w chacie zawsze mi się podobał :

Tak więc plan wejścia na Wysoką legł w gruzach 😦
Ale przynajmniej nacieszyłem oczy widokiem gór … przez następne trzy dni nic było widać.

Reklamy

szlak warowni jurajskich – dzień trzeci

Czwartek 10 września
Jedziemy przez Ojcowski Park Narodowy. Chwila postoju przy zamku. Wchodzę pod zamek zrobić fotkę.
Śniadanie pod zamkiem. Pogoda piękna więc naginamy dalej.

Rozkoszując się widokami docieramy do Bramy Krakowskiej, gdzie szlak skręca w prawo.

Czeka nas teraz ciągnięcie i czasami niesienie rowerów na Górę Chełmową, gdzie też znajduje się jaskinia Łokietka. Totalny wpierdol z plecakiem i rowerem na plecach, wszak już trzeci dzień tułaczki na rowerach po Jurze.
Bez zwiedzania jaskini jedziemy dalej.

Mijamy Czajowice i jadąc skrajem lasów Ojcowskiego Parku docieramy do ruchliwej szosy Kraków – Olkusz.
Śmigamy ładnym zjazdem przez wieś Zawyjrzał, gdzie Damian osiąga rekord prędkości na całej
trasie 64,8 km/h i wjeżdżamy w przepiękną Dolinę Będkowską.

Jestem bardzo mile zaskoczony. Dolina Będkowska jest piękniejsza od Ojcowskiego Parku 🙂
Dzika przyroda i wspaniałe krajobrazy.
Na początku jedziemy przez wąwóz.

Później przedzieramy się na rowerach przez rzeczkę Będkówkę.
Buty mokre, ale jest bardzo fajnie 🙂
Robimy foty, wiemy że do Rudawy już blisko …
Gadamy o szlaku Warowni i jaki następny temat trzeba zrobić 🙂

Jadąc przez dolinkę podziwiamy okoliczne skałki, które tego dnia stały się warsztatem malarskim pejzażu dla studentek ASP.
Żegnamy się z Dolinką Będkowską.
Odcinek szlaku Warowni Jurajskich z Łączek Brzezińskich do Radwanowic przez Górę Wietrznik jest bardzo zarośnięty i mało uczęszczany. Nie da się jechać rowerem !
Omijamy więc ten odcinek i przez Brzezinkę dojeżdżamy do Rudawy.

Szlak Warowni Jurajskich z Mstowa do Rudawy ZROBIONY ! ! ! : )

Wracamy do centrum Rudawy. Obiad i browarki 🙂
Ustalamy kolejny temat : Suwalszczyzna !

Ojców – Rudawa 24 km
Średnia – 16,8 km/h
Efektywny czas jazdy – 1,51 h
Maksymalna prędkość – 64,8 km/h
Czas przejazdu – 4 h
0 browarów

Żegnamy się na PKP Rudawa. Damian jedzie jeszcze przez Tenczyński Park Krajobrazowy do Krzeszowic.
W Rudawie wsiadam w pociąg do Krakowa, gdzie przesiadam się na kolejny do Warszawy i jestem w Domu 🙂