Miesiąc: Wrzesień 2009

Wycieczka do Zermatt

Sobota 19 września

Lecimy z Robertem „Kudłatym” przez Zurich do Genewy. O 14-ej jesteśmy na SBB Aeroporto. Za koszmarne pieniądze 184 CHF na osobę kupujemy bilety Genewa Aeroporto – Zermatt – Genewa Aeroporto.
Po 19-ej jesteśmy w Zermatt. Idziemy do Matterhorn Hostel na Schluhmattstrasse 32.
Rezerwację mamy przez neta. Cena spania najniższa w Zermatt 34 CHF/noc 🙂
Rano w niedzielę kupujemy butlę gazu, dwa chleby i kilka butelek wody.
Za 30 CHF wjeżdżamy kolejką na Schwarzse 2583 m. Z plecakami ważącymi około 30 km leziemy do schronu Hornli pokonując 700 m przewyższenia.
Na grani przed schronem leziemy po śniegu trzymając się grubych lin asekuracyjnych.
W padającym śniegu totalnie wy..ni docieramy do winter roomu Hornli.

W schronie zauważamy cztery kurtki puchówki na wyrku. Po kilku chwilach czterech Ekwadorczyków schodzi ze ściany do schronu. Z małymi plecami, lekko ubrani. Mówią że wczoraj szli 9 godzin do Solvaya, dziś 8 godzin wchodzili na szczyt i dopiero zeszli. Twierdzą, że śnieg jest do połowy łydek.
Przemyślamy z Kudłatym co mówią i dochodzimy do wniosku el huja valontos
Planujemy wyjść później i spróbować dojść do Solvaya. A co dalej zobaczymy.

Rano pakujemy w śpiwory, żarcie, wodę i termosy z herbatą. Ciężkie plecaki ! ! !
Wychodzimy po 7-ej ze schronu. Okropne zalodzenie. Dochodzimy do uskoku ze stałymi linami.
Początek grani i już problem.

Jak wleźć po pionowej linie z ciężkim worem po zalodzonej skale ? Początek grani i trudności.
Wchodzimy bez plecaków i później je wciągamy ?
Nie wiem !
Podejmuję decyzję, nie wiem do dziś czy słuszną : KONIEC.
Początek grani, czuję że nie dam rady, co dalej wyżej. Totalna porażka !

Kudłaty włazi bez wora na liny. Mówi, że do pierwszej turni lód i że dalej można iść po wschodniej ścianie.
Przypominam sobie drogę, za drugą turnią idzie się po północnej ścianie. Chmury schodzą nisko.
Nie mamy szans aby wejść na Solway.

Z nosami na kwintę i tysiącem myśli w głowie wracamy do schronu.

Zinalrothorn w chmurach

Monte Rosa również tonie w chmurach

Następnego dnia we wtorek 22 września była lampa. Ale już schodziliśmy do Zermatt 😦

Dent Blanche

Pozostałe honorne zęby również imponująco wyglądają w jesiennym słońcu

Na czele z tym 🙂

Czy się jeszcze zobaczymy ?

Powiesiliśmy z Kudłatym flagę w schronie, miała być na krzyżu na szczycie …

Kunszt Zinala

Nordend i Dufourspitze

Najlepiej wygląda z podejścia pod schronisko Hornli

Grupa Monte Rosa z Dufourem

Pa pa…

We środę 23 września jedziemy do Genewy.
Fontanna Jet d’Eau wysoka na 140 metrów

szlak warowni jurajskich – dzień drugi

Środa 9 września.DSC02942
Budzimy się po 8-ej w Gościńcu Jurajskim w Podlesicach.
Znowu na rower … oj wczorajszy odcinek daje się we znaki.
Po śniadaniu smarowanie łańcuchów i dokręcanie SPD.
Jedziemy, przyjemny zjazd przez Podlesice. Jakieś damy robią nam zdjęcie. Wraca standard Jury, ładujemy się w piach.
Do zamku Morsko prowadzimy rowery pod piaszczystą górę.
Dalej jedziemy przez Pomrożyce do Zawiercia. Kryterium uliczne 🙂 można odpocząć.
Za Zawierciem jedziemy przez bardzo przyjemnym szlakiem przez lasy do Ogrodzieńca. Cholerny podjazd na Podzamcze, tam na małym ryneczku chwila odpoczynku.
DSC02951
Bez zwiedzania mijamy zamek Ogrodzieniec. Jadąc oglądamy ” technicznych łojantów” na skałach Wielbłąda.
Jesteśmy na polach za zamkiem i znowu zaczyna się piach.
DSC02953

i jeszcze spojrzenie na skałki :
DSC02958

Wjeżdżamy w piaszczysty las. Damian jedzie zjazdy ze skokami :

DSC02962
Wspaniałymi leśnymi zjazdami mijamy Ryczów. Dalej mocne podjazdy i zjazdy do zamku Smoleń. Bez zwiedzania zjeżdżamy z zamku. W dolinie Wodnej przy Zegarowych Skałach dłuższy odpoczynek.
Wspominamy dawne czasy, jak pojechaliśmy pierwszy raz na rowerach w Jurę z kocami w plecakach.
Zrobiliśmy wtedy 80 km w 1 dzień z Sosnowca. Wpierdol totalny. Spaliśmy w kocach w Jaskini Zegarowej.
Ogniska, pieczonej na nim kiełbasy i smaku piwa po tej trasie nigdy nie zapomnę 🙂
IMGP0725
Tia stare czasy 🙂
Jedziemy dalej przez piękny las w Grodziskach. Przez pola do Dłużca. Później przez pola i las ze wspaniałym MTB docieramy do Wolbromia. Jest obiad, kebab w knajpie. Duże, chłodne Karmi 🙂 Siedzimy na rynku. Przejechane kilometry dają znać.
DSC02965
Jedziemy dalej szosą 794 przez Chełm do Trzyciąża. Mam poważne kryzysy na trasie. W Trzyciążu jestem 10 minut po Damianie, ratuje mnie PowerRide i Snicerkasami. Bardzo ciężko mi się jedzie. Jestem bardzo wyczerpany. Docieram w promieniach zachodzącego słońca do Skały. Znowu 10 minut spóźnienia 😦
Kupujemy żarcie i po zmroku zjeżdżamy szosą do Ojcowa. Znajdujemy kwaterę z TV i oglądamy nieszczęsny mecz piłki nożnej ze Słowenią.

Podlesice – Ojców 78 km
Średnia – 16,57 km/h
Efektywny czas jazdy – 4,58 h
Max. prędkość – 61 km/h
Czas przejazdu – 9,15 h
0 ! browarów nie licząc Karmi

szlak warowni jurajskich – dzień pierwszy

Wtorek 8 września. DSC02911 [640x480] Jadę pociągiem do Częstochowy. Po 10-ej spotykam się ze starym kumplem Damianem 🙂
Ruszamy przez miasto szlakiem Jury Wieluńskiej koloru czerwonego.
13 km przez pola i łąki do Mstowa. Tam jemy śniadanio-obiad i wjeżdżamy na szlak niebieski : Szlak Warowni Jurajskich. Jest to cel naszej wyprawy.
DSC02913 [640x480]
Za Mstowem ostre podjazdy w kamienistych ścieżkach. Damian nadaje straszne tempo 27 km na podjazdach !
Płuca mi wypadają i kolana pękają. Do Rudawy, gdzie się kończy szlak Warowni Jurajskich jeszcze daleko 161 km. A Jura już mocno daje w kość. Za Turowem zaczyna się „rzeźnia”. Lotne wydmy szybko pozbawiają nas sił.
Przez Siedlec i pierwszą warownię : Strażnicę Suliszowicką do zamku Ostrężnik.
DSC02920 [640x480]Zwiedzamy jaskinie OstręznickąDSC02923 [640x480]

Obok zamku jest knajpeczka z najlepszymi smażonymi pstrągami w całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Pstrągi jedliśmy w 2006 przy okazji jazdy Szlakiem Orlich Gniazd z Wawelu na Jasną Górę.
Tym razem posilamy się frytkami i dwoma browarami.
Dodam, że właściciel knajpeczki to baaardzo sympatyczny jegomość 🙂

Znowu wjeżdżamy w piachy.
DSC02930 [640x480]
Jest prawdziwy MTB „wpierdol”
Mijamy kolejną strażnicę. Robi się późno. Odpuszczamy podjazd pod Wielką Górę. Jesteśmy potwornie zmęczeni. Obdzieram ramię na zjeździe 😦
Za Łutowcem opuszczamy szlak niebieski i jedziemy szosą przez Kotowice do Podlesic, gdzie nas czeka nocleg w Gościńcu Jurajskim. Po zmroku jesteśmy w Podlesicach.DSC02915 [640x480]

Częstochowa – Podlesice 74 km
Średnia 16,20 km/h
Efektywny czas jazdy 4,50 h
Maksymalna prędkość 63,90 km/h
Czas przejazdu 9 h
3 browary na łeb 🙂

Niedokończony temat

Jak już pisałem nadszedł czas by tam powrócić 🙂
O ile pogoda pozwoli i inne przeciwności losu nie staną na drodze, 21-22 września atak na szczyt Matterhorn granią Hörnli ( na zdjęciu poniżej nr. 2 )

Matterhorn-routes

Do trzech razy sztuka … i to będzie trzeci raz … Ostatni ?

Na razie jadę na rowerem na Szlak Warowni Jurajskich w Jurę Krakowsko-Częstochowską 🙂
Przejechałem w 2006 roku z Marzeną i Damianem Szlak Orlich Gniazd z Wawelu na Jasną Górę. Teraz wracam z Damianem na Szlak Warowni Jurajskich odwrotnie z Częstochowy do Krakowa 🙂

lasy osieckie

logomazbig
Środa 2 września.
Jadę pociągiem z Warszawy śródmieścia do Pilawy. Asfaltem przez miasteczko w kierunku Jaźwin, gdzie wjeżdżam na Rowerowy Szlak Borów Nadwiślańskich koloru czerwonego. Jadę nim do pomnika leśników.
Uwaga na mapie rowerowy szlak czerwony wcześniej skręca w lewo, a w rzeczywistości doprowadza do pomnika leśnika !20090902130
Gdzie spotyka się z turystycznym szlakiem zielonym.
Skręcam w prawo na szlak Czartów Mazowieckich koloru zielonego i jadę w okolice Zabieżek.
Tam wjeżdżam na szlak Borów Nadwiślańskich oznaczony kolorem niebieskim. Zmagam się z wydmami, jest sucho w lesie i piach daje się w znaki 😦
Przy rezerwacie Czarci Dół zatrzymuję się na mały odpoczynek. Na zdjęciu obok.
Rezerwat chroni torfowiska w tej części lasów Osieckich.
20090902132
Jadę dalej szlakiem niebieskim. Na krzyżówce ze szlakiem zielonym spostrzegam po raz pierwszy tablicę z dystansami szlaków. Chociaż jeździłem tu wielokrotnie to żadnych tablic nie spotkałem, pomimo że są zaznaczone na mapach !
Stan oznaczeń na zdjęciu obok świadczy o dbałości PTTK Warszawa o szlaki turystyczne 😦
Jadę dalej przez łąki w okolicach Reguckiego Bagna szlakiem niebieskim.
Przekraczam krajowa „50” z falami tirów. W lesie pod Celestynowem gubię się.
20090902133
Wjeżdżam w jakieś uliczki Celestynowa. Atakuje mnie mieszany Wilczur. Bronię się zasłaniając się rowerem i stanowczym głosem kierowanym do psa 😦
W końcu docieram do centrum Celestynowa … wiem gdzie jestem 🙂
Jakiś dziś dzień nie na mocne tury … odpuszczam dalszą trasę przez lasy Celestynowskie.
Jadę na PKP Celestynów i pociągiem do Warszawy i do domu.

Trasa 35 km