Chojnowski Park Krajobrazowy

logo-chojnowski
Piątek 22 maja. Poranek bardzo ciepły i pochmurny.
Ładuję się z rowerem do autobusu do metra Marymont, 30 min w metrze i jestem w Kabatach.
Start. Przez Las Kabacki, mijam ogród botaniczny w Powsinie. Na smarze ceramicznym mam dobre tempo w terenie. Widzę potężną czarną chmurę na południu i słyszę częste grzmoty. Już czuję w kościach, będzie wesoło 🙂
Przejeżdżam urokliwymi uliczkami w Konstancie-Jeziornej do głazu Żeromskiego, gdzie wjeżdżam na Główny Szlak Lasów Chojnowskich oznaczony kolorem zielonym. Pada lekki deszcz, nawałnica potoczyła się gdzieś na wschód. Szlak wiedzie krętymi wąskimi leśnymi dróżkami. W lesie jest bardzo mokro, błoto i kałuże oznaczają że duży deszcz tutaj padał. Następnie szlak wiedzie leśnymi drogami .
ABCD0007
Jadę przez bardzo zarośnięte krzakami leśne ścieżki. Wjeżdżam w teren bardzo podmokły. Po deszczu prawdziwa masakra. Od stóp do głowy ochlapany jestem błotem. Rower oczywiście też. Wyglądam jak ” piekielny cyklista ” 😉 Wyjeżdżam tak zabłocony w miejscowości Krępa. Chwila odpoczynku na asfalcie. W Jeziórku szlak wiedzie przez ogródki działkowe i łąkę znów do lasu. Tutaj dla odmiany jadę przez odcinki mocno piaszczyste przeplatające się z mocno błotnymi. Mijam miejscowość Piskółka i znów straszne leśne błoto. Napęd w rowerze jest zajechany błotem. Jadąc słyszę tylko piski mielonego w zębatkach piachu.
Chwila odpoczynku i posiłku moimi ulubionymi żelkami.
ABCD0006
Dojeżdżam do drogi asfaltowej i jadę do miejscowości Łoś, skręcam znów w kierunku Piskółki i wjeżdżam na szlak żółty. Fatalne oznaczenia a raczej ich brak. Szlak bardzo zarośnięty wiedzie w terenie podmokłym, na rowerze piekło ! Gubię się w gęstym lesie i jadąc na orientację wyjeżdżam z lasu w Grochowej i przez Bogatki jadę w kierunku Piaseczna. W Gołkowie czuję złowrogie kołatanie roweru, schodzi powietrze 😦 Dopompowuję powietrze i 50 metrach jazdy znów „flak”. Szybka wymiana dętki i jestem w Piasecznie. Tu znowu niespodzianka flak. Błąd przy wymianie dętki powinienem sprawdzić stan opony. Znajduję sklep z częściami rowerowymi i mam dwie dętki jakby co. Na skwerku zdejmuję oponę i znajduję przyczynę : grysik wbity w oponę o kształcie szpilki. Po serwisie jadę przez Chyliczki do Lasu Kabackiego i do metra Kabaty.
Trasa 74 km w niesprzyjających warunkach pogodowych. Prawdziwe „wpierdol” 🙂
Na pewno wrócę niedługo w urocze i dzikie Lasy Chojnowskie.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s